Małgorzata Biniek Life & Job Coach. “Aby przebyć tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok.”


Facebook Instagram Dobry Coach
  •  Inspiracja   •  A może się mylę?

A może się mylę?

Zadziwiające, jak bardzo lubimy mieć rację. Jak silna jest w nas potrzeba, by czuć się mądrymi, sprawiedliwymi, „po właściwej stronie”. I jak często właśnie ta potrzeba staje się źródłem konfliktów, cierpienia i przemocy.

Nasz umysł jest genialny w samooszukiwaniu, sprytnie usprawiedliwia każde nasze zachowanie, tłumaczy błędy, nagina fakty, byle tylko podtrzymać przekonanie, że jesteśmy „dobrzy” i „rozsądni”.

Bo gdybyśmy mieli zobaczyć siebie prawdziwych, tych, którzy się mylą, ranią, reagują z lęku czy zazdrości, szlag by trafił coś, co daje nam poczucie bezpieczeństwa – pozytywny obraz samego siebie.

Zamiast więc przyznać, że mogliśmy się pomylić, że coś zrobiliśmy nie z najlepszej intencji, wolimy racjonalizować, przerzucać winę, szukać usprawiedliwień. 

Działanie tego mechanizmu widać w skali mikro- w relacjach, rodzinach, związkach  i w skali makro-  w społeczeństwach, ideologiach, religiach.

Największe zło nie rodzi się z nienawiści, lecz z przekonania o moralnej słuszności. Z poczucia, że „wiem lepiej”, że „to dla dobra innych”, że „oni się mylą, a ja „działam w jedynie słusznej sprawie”.

Wtedy właśnie znikają granice. Zaczynamy ranić w imię dobra, niszczyć w imię prawdy, wykluczać w imię miłości.

Przemoc nie zawsze wygląda jak cios. Często to tylko słowo, komentarz, pogarda, wykluczenie, obojętność. I w tym sensie rzeczywiście jest zakaźna. Rozprzestrzenia się wśród ludzi szybciej niż jakikolwiek wirus.

Tymczasem dojrzałość nie polega na tym, by zawsze mieć rację, ale by umieć czasem powiedzieć: „może się mylę”.

Bo jak pisał Voltaire:

 „Wątpienie nie jest przyjemne, ale jest stanem bardziej racjonalnym niż pewność.”