Małgorzata Biniek Life & Job Coach. “Aby przebyć tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok.”


Facebook Instagram Dobry Coach
  •  Inspiracja   •  Inspirowana podróżą do Italii refleksja o rozwoju
Italia

Inspirowana podróżą do Italii refleksja o rozwoju

Cały miesiąc w Italii. W drodze, w zachwycie, w zdumieniu. 

To była podróż pełna kolorów, zapachów, historii i emocji. Intensywna, różnorodna, głęboko poruszająca. Była jak szczera do bólu opowieść o człowieku, który buduje, potem niszczy i znowu próbuje od nowa… 

Czasem ulegamy złudzeniu, że nasz rozwój to proces prosty, uporządkowany, liniowy. Ale świat tak nie działa. Nie rośniemy po trochu każdego dnia. Rozwijamy się skokowo i ta droga jest umiarkowanie przewidywalna 😊

Najbardziej poruszającym miejscem tej podróży była dla mnie przecudowna Matera – jedno z najstarszych nieprzerwanie zamieszkanych miast świata, którego początki sięgają 10 000 lat p.n.e.

Miasto drążone w skale, w którym kamień stał się domem, murem i ochroną. Już w czasach neolitu jej mieszkańcy stworzyli architekturę organiczną, genialnie zaprojektowaną przez instynkt. 

Zagadka: Jak to możliwe, że cywilizacja, która kiedyś wyprzedzała swoją epokę, pogrążyła się potem w takiej ciemności? 10 tysięcy lat później, potomkowie założycieli Matery (jeszcze w latach 50. XX wieku!) żyli w tych samych kamiennych grotach – bez prądu, bez kanalizacji, ze zwierzętami w jednej izbie, wśród własnych odchodów, w warunkach, gdzie śmiertelność niemowląt sięgała 50%.

Ten kontrast między dawnym geniuszem a późniejszym zastojem jest dla mnie  metaforą rozwoju człowieka i ludzkości w ogóle. Tacy jesteśmy. Nasz postęp nie jest prostą linią, lecz spiralą pełną cofnięć, przystanków i przebudzeń.

Podobną refleksję miałam, gdy zwiedzałam Pompeje, miasto z początku naszej ery o zdumiewającym poziomie cywilizacji. Brukowane ulice, kanalizacja, system wodociągów, łaźnie publiczne, piekarnie, tawerny, sklepy, amfiteatr, świątynie, a nawet domy publiczne z freskami i systemem rezerwacji. Były tu mozaiki, teatry, domy z ogrodami, fontannami i muralami, a także zorganizowana administracja, prawa obywatelskie i codzienność, która w wielu aspektach przypominała naszą.

Jak to możliwe, że na tej samej ziemi, na której człowiek potrafił stworzyć coś tak pięknego i złożonego, dziś tkwi w brzydocie i niewygodzie? 

Myślę o Castellammare di Stabia, miasteczku, w którym zatrzymaliśmy się na jedną noc, by zwiedzić Pompeje. Miejscowość ma wszelkie atuty, by być piękna i żywa. Leży między górami a morzem, w pobliżu jednego z najważniejszych historycznych miejsc świata. A jednak… jest szara, chaotyczna, pozbawiona ładu, urody i życia.

I znowu ta myśl: rozwój nie jest gwarantowany. Nie da się go zapisać w genach ani przekazać jak rodzinny majątek.

Rozwój wymaga świadomości tego momentu, w którym człowiek zaczyna widzieć, że świat wokół niego się zmienia. A potem odwagi, by za tym światem podążyć.

To, co nazywamy postępem, nie jest efektem osiągania celów, ale ciągłego poszukiwania, otwartości i odwagi, by spojrzeć szerzej. To nie droga w górę, ale seria skoków i przepaści.

Każdy przełom w życiu to mała erupcja świadomości, po której już nigdy nie widzimy świata tak samo. Zazwyczaj rozwijamy się wtedy, gdy coś nas poruszy, zburzy nasz porządek, zmusi do myślenia.

Ważne, ile już osiągnęliśmy, ale ważniejsze, czy wciąż potrafimy się dziwić, kwestionować i uczyć. Bo tylko wtedy mamy szansę zrobić następny skok.