Małgorzata Biniek Life & Job Coach. “Aby przebyć tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok.”


Facebook Instagram Dobry Coach
  •  Inspiracja   •  Trzy lekcje, które wyniosłam z tego roku i które dotyczą wielu z nas

Trzy lekcje, które wyniosłam z tego roku i które dotyczą wielu z nas

Ten rok okazał się dla mnie lekcją, której wcale nie chciałam, ale której – jak się okazuje- bardzo potrzebowałam. Lekcją o granicach, o lojalności, o ambicjach innych ludzi. I o mnie samej. Szczególnie na polu zawodowym.
Na przestrzeni kilku miesięcy rozstałam się z dwiema kobietami, które nazywałam przyjaciółkami. Po fakcie widzę, że łączyło nas coś zupełnie innego niż przyjaźń: ich potrzeba dominacji, kontrolowania, udowadniania swojej wyższości. Ich energia walki, rywalizacji, udawanej troski i ukrytej zawiści. Energia, w której długo nie umiałam się odnaleźć, bo sama nie gram w takie gry, ani prywatnie, ani w pracy.

Najtrudniejsze było to, że długo otrzymywałam ciosy, nie wiedząc jeszcze, że stoję na ringu… Że ktoś walczy ze mną o coś, czego ja nawet nie chciałam wygrać. Że próbuje mnie zdeprecjonować, przyciąć skrzydła, podważyć wartość – nie dlatego, że coś zrobiłam, ale dlatego, że po prostu jestem sobą.
I choć ta historia jest moja, mechanizmy, które z niej wypłynęły, są bardzo uniwersalne. Widzę je również w swojej pracy coachingowej z kobietami niezależnie od branży i stanowiska, jakie zajmują – powtarzają się zaskakująco często w relacjach i współpracy zawodowej.

 

Oto trzy lekcje, które zabieram z tego roku, które mogą być wartościowe także dla innych.

1️⃣

 Często rywalizujemy o coś, czego wystarczy dla wszystkich.
W kobiecych relacjach prywatnych i zawodowych pojawia się odruchowa, nieuświadomiona walka o „miejsce”, o uwagę, znaczenie, wpływ. Tak jakby świat miał ograniczoną przestrzeń na kobiece kompetencje, głosy i światło. Prawda jest taka, że wszystkiego wystarczy dla wszystkich. Że większość tej rywalizacji nie ma żadnego sensu.
Są osoby, które walczą o rzeczy, które nie są trofeami. Konkurują o pozycję, której nie trzeba zajmować. Próbują „wygrać” z kimś, kto wcale nie walczy. To mechanizm odruchowy, wyniesiony z historii kobiet w patriarchalnym świecie, ale dziś coraz bardziej nieaktualny i bezsensowny.

Ale jednak wciąż potrafi nas ranić i niszczyć współpracę.

2️⃣

 Relacja bez wzajemnego szacunku kosztuje więcej, niż jest warta.
Wiele z nas (mówię dziś głównie do kobiet) zna sytuacje, w których druga kobieta próbuje nas ustawić: zdominować, umniejszyć, narzucić reguły, które nie są nasze. Nie dlatego, że coś zrobiłyśmy źle, lecz dlatego, że jej niepewność, lęk, niskie poczucie własnej wartości szukają ujścia.
Kiedy relacja staje się polem walki, tracimy spokój, przestrzeń i kontakt ze sobą.
A to zawsze jest sygnał, żeby się zatrzymać i zapytać: Czy ta więź mnie wspiera, czy ciągnie w dół?

3️⃣

 Wybierając siebie, wracamy do własnej siły.
Najważniejszą zmianą jest moment, gdy przestajemy tłumaczyć się z tego, kim jesteśmy. Gdy przestajemy konkurować o uznanie. Gdy nie reagujemy na cudze gry, tylko trzymamy się własnej drogi.
Wybór siebie nie jest egoizmem. Jest początkiem odbudowywania integralności. Kiedy powracamy do własnego rytmu pojawia się lekkość, jasność. I niosąca ulgę świadomość, że nie musimy uczestniczyć w walce, która nigdy nie była nasza.

Kobiety nie muszą być dla siebie rywalkami. Rywalizujemy wtedy, gdy zapominamy o własnej wartości. A kiedy ją odzyskujemy, konkurencja staje się zbędna.
I wtedy wszystkie wygrywamy.